Czwartek, 9 maja 2013
Wybuch zieleni
Na Kaszubach czekano na opady deszczu.
Na polach, w lasach bardzo sucho.
Dzisiaj koło 4 nad ranem zaczęło padać.
Deszcz bardzo potrzebny, zrobiło się zielono.
Po pracy chciałem udać się na przejażdżkę w terenie.
Zostałem zmuszony do rychłego powrotu z trasy.
Niebo bardzo mocno się zachmurzyło, zaczęło mocno wiać.
Burza bardzo szybko zaczęła sie zbliżać.
Na szczęście zdążyłem przed nią do domu :-)
Kilka chwil temu lunęło.
Myślę, że ten, tak potrzebny deszcz spowoduje, że w lesie będzie jeszcze piękniej.
Po godzinie 19, gdy przestało padać po raz drugi dzisiaj wsiadłem na rower.
Jeżdziłem w znacznej mierze w terenie.
Bardzo potrzebowałem tej "drugiej raty" dzisiejszej przejażdzki.
Jechało się wyjątkowo dobrze. Najbardziej cieszy mnie "wybuch zieleni" w mojej okolicy. Aż chce się jeżdzić :-)
Na polach, w lasach bardzo sucho.
Dzisiaj koło 4 nad ranem zaczęło padać.
Deszcz bardzo potrzebny, zrobiło się zielono.
Po pracy chciałem udać się na przejażdżkę w terenie.
Zostałem zmuszony do rychłego powrotu z trasy.
Niebo bardzo mocno się zachmurzyło, zaczęło mocno wiać.
Burza bardzo szybko zaczęła sie zbliżać.
Na szczęście zdążyłem przed nią do domu :-)

W lesie "już zielono"© panther

Świeża zieleń© panther
Kilka chwil temu lunęło.
Myślę, że ten, tak potrzebny deszcz spowoduje, że w lesie będzie jeszcze piękniej.
Po godzinie 19, gdy przestało padać po raz drugi dzisiaj wsiadłem na rower.
Jeżdziłem w znacznej mierze w terenie.

W kartuskim lesie© panther

Niedaleko domu© panther

Jezioro Trzebno© panther

Kaszubskie pejzaże© panther

Kaszubskie krajobrazy© panther
Bardzo potrzebowałem tej "drugiej raty" dzisiejszej przejażdzki.
Jechało się wyjątkowo dobrze. Najbardziej cieszy mnie "wybuch zieleni" w mojej okolicy. Aż chce się jeżdzić :-)
- DST 53.00km
- Sprzęt Kross Level A7
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 maja 2013
W towarzystwie
Pogoda w moim rejonie dopisuje.
Niebo dzisiaj miałem niemal bezchmurne.
Jechałem w towarzystwie.
Wczoraj umówiłem się z kolegą i znaczną część dzisiejszego dystansu pokonałem z nim.
W znacznej mierze przeważały drogi gruntowe.
Niebo dzisiaj miałem niemal bezchmurne.
Jechałem w towarzystwie.
Wczoraj umówiłem się z kolegą i znaczną część dzisiejszego dystansu pokonałem z nim.
W znacznej mierze przeważały drogi gruntowe.

Nad Jeziorem Ostrzyckim© panther

"Wyspa Grabowskiego" na Jeziorze Ostrzyckim© panther

Jezioro Wielkie Brodno w okolicach Brodnicy Dolnej© panther

Malownicze okolice wsi Zawory© panther

Malownicze kaszubskie krajobrazy© panther
- DST 57.19km
- Sprzęt Kross Level A7
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 maja 2013
Majówki ciąg dalszy
Dzisiejszy dzień różnił się znacznie od wczorajszego.
Wybrałem się w terenową przejażdżkę po najbliższych okolicach.
Nie sprawdzałem nieznanych dotąd terenów...
Kręciłem w znacznej przewadze drogami gruntowymi.
To miejsce mojej rozgrzewki. Teren wymagający, nieco pagórkowaty.
Drogi dość mocno zniszczone przez ciężki sprzęt leśników.
Tereny przedstawione na zdjęciach pewnie i Wam są już znane.
Przejażdzka odbywała się w tempie relaksacyjnym.
Wybrałem się w terenową przejażdżkę po najbliższych okolicach.
Nie sprawdzałem nieznanych dotąd terenów...
Kręciłem w znacznej przewadze drogami gruntowymi.

Rezerwat Stare Modrzewie w Nadleśnictwie Kartuzy© panther
To miejsce mojej rozgrzewki. Teren wymagający, nieco pagórkowaty.
Drogi dość mocno zniszczone przez ciężki sprzęt leśników.

Kaszubskie krajobrazy© panther

Morenowe wzgórza© panther

Jadąc po najbliższych okolicach© panther

Jezioro Wielkie Brodno© panther
Tereny przedstawione na zdjęciach pewnie i Wam są już znane.
Przejażdzka odbywała się w tempie relaksacyjnym.
- DST 56.19km
- Sprzęt Kross Level A7
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 maja 2013
Błądzenie w terenie ;-)
Dzisiejszy dzień nie zwiastował żadnych rowerowych rewelacji.
Chciałem pojechać w okolice Mirachowa, precyzując chciałem poznać Rezerwat Przyrody Lubygość i w nim nieco sobie pokręcić.
Omijałem drogi asfaltowe, jak tylko mogłem. Drogi leśne, gruntowe dzisiaj miały przeważać.
Ruszyłem z domu leśnymi drogami w kierunku Kartuz. Z nich do Grzybna asfaltem. Dalej jechałem już drogami leśnymi w kierunku Pomieczyńskiej Huty. Dotarłem nad Jezioro Białe. W okolicach tej miejscowości wykonałem kilka zdjęć.
Drogami gruntowymi trafiam do Sianowskiej Huty, następnie przejeżdzam przez Kolonię i jadę w kierunku Sianowa. Nie zatrzymuję się w tej miejscowości. Mijam Staniszewo, Stryszą Budę. W tej ostatniej zauważam rowerzystę. Ucinamy pogawędkę. Po kilku minutach rozmowy okazuje się, że jedzie z miejscowości Zblewo i chce dojechać do swoich rodziców, którzy mieszkają w Sierakowicach.
Jedziemy w kierunku Mirachowa cały czas prowadząc rozmowę. Okazuje się, że ukończyliśmy tę samą szkołę średnią. Za Mirachowem rozstajemy się.
Jadę poznawać Rezerwat Przyrody Lubygość.
Po rezerwacie jedzie się świetnie. Bez żadnej mapy jadę sobie "na czuja" myśląc, że przecież zawsze dojadę do jakiejś drogi głównej...
Tym pięknym zjazdem trafiam w okolice wsi Kamienicki Młyn. Moje zdziwienie jest ogromne. Jadę w kierunku Kamienicy Królewskiej, by w niej na skróty dostać się do Paczewa.
Kontynuuję jazdę drogami polnymi w kierunku Paczewa, następnie Sierakowic.
W nich na 10 minut zatrzymuję się u znajomych. Nie mam nawet czasu, aby robić zdjęcia. Przejechać muszę jeszcze około 38 kilometrów.
Teraz drogami asfaltowymi przejeżdzam przez Starą Maszynę, Mrozy, Szklaną, Lisie Jamy, Długi Kierz, Wygodę Łączyńską, Zajezierze, Miechucino. W tym ostatnim krótka przerwa na fotografię.
Z Miechucina kieruję się na Reskowo. Przejeżdzam również przez malowniczą miejscowość Dejk, która położona jest niedaleko Chmielna.
W Chmielnie za ostatnie pieniądzę kupuję sobie picie i "Góralka".
Przy sklepie rozmawiam z rowerzystami z Trójmiasta. Po miłym rozstaniu jadę w kierunku Kosów. Oczywiście jadę drogami leśnymi. Trafiam do Kartuz i z nich do domu.
Dzisiejsza wycieczka rowerowa nie była do końca zaplanowana...
Może zacznę brać ze sobą mapę ;-)
Chciałem pojechać w okolice Mirachowa, precyzując chciałem poznać Rezerwat Przyrody Lubygość i w nim nieco sobie pokręcić.
Omijałem drogi asfaltowe, jak tylko mogłem. Drogi leśne, gruntowe dzisiaj miały przeważać.
Ruszyłem z domu leśnymi drogami w kierunku Kartuz. Z nich do Grzybna asfaltem. Dalej jechałem już drogami leśnymi w kierunku Pomieczyńskiej Huty. Dotarłem nad Jezioro Białe. W okolicach tej miejscowości wykonałem kilka zdjęć.

Jezioro Białe w okolicach Pomieczyńskiej Huty© panther

Gruntowe drogi okolic Sianowa Leśnego© panther

Widok na Jezioro Małe Łąki© panther
Drogami gruntowymi trafiam do Sianowskiej Huty, następnie przejeżdzam przez Kolonię i jadę w kierunku Sianowa. Nie zatrzymuję się w tej miejscowości. Mijam Staniszewo, Stryszą Budę. W tej ostatniej zauważam rowerzystę. Ucinamy pogawędkę. Po kilku minutach rozmowy okazuje się, że jedzie z miejscowości Zblewo i chce dojechać do swoich rodziców, którzy mieszkają w Sierakowicach.
Jedziemy w kierunku Mirachowa cały czas prowadząc rozmowę. Okazuje się, że ukończyliśmy tę samą szkołę średnią. Za Mirachowem rozstajemy się.
Jadę poznawać Rezerwat Przyrody Lubygość.

Cel dzisiejszej przejażdżki...© panther

Jezioro Lubygość© panther

Leśne drogi w rezerwacie© panther
Po rezerwacie jedzie się świetnie. Bez żadnej mapy jadę sobie "na czuja" myśląc, że przecież zawsze dojadę do jakiejś drogi głównej...

Zjazd z Góry Zamkowej niedaleko Kamienicy Królewskiej© panther
Tym pięknym zjazdem trafiam w okolice wsi Kamienicki Młyn. Moje zdziwienie jest ogromne. Jadę w kierunku Kamienicy Królewskiej, by w niej na skróty dostać się do Paczewa.

Na skróty...© panther
Kontynuuję jazdę drogami polnymi w kierunku Paczewa, następnie Sierakowic.
W nich na 10 minut zatrzymuję się u znajomych. Nie mam nawet czasu, aby robić zdjęcia. Przejechać muszę jeszcze około 38 kilometrów.
Teraz drogami asfaltowymi przejeżdzam przez Starą Maszynę, Mrozy, Szklaną, Lisie Jamy, Długi Kierz, Wygodę Łączyńską, Zajezierze, Miechucino. W tym ostatnim krótka przerwa na fotografię.

Jezioro Wielkie w Miechucinie© panther
Z Miechucina kieruję się na Reskowo. Przejeżdzam również przez malowniczą miejscowość Dejk, która położona jest niedaleko Chmielna.

Morenowe wzgórza okolic wsi Dejk© panther
W Chmielnie za ostatnie pieniądzę kupuję sobie picie i "Góralka".
Przy sklepie rozmawiam z rowerzystami z Trójmiasta. Po miłym rozstaniu jadę w kierunku Kosów. Oczywiście jadę drogami leśnymi. Trafiam do Kartuz i z nich do domu.
Dzisiejsza wycieczka rowerowa nie była do końca zaplanowana...
Może zacznę brać ze sobą mapę ;-)
- DST 86.58km
- Sprzęt Kross Level A7
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 maja 2013
Udany dzień :-)
Dzisiejszy dzień zdecydowanie lepszy od wczorajszego.
Pod wieloma względami, rowerowo również.
Celem dzisiejszej przejażdżki jest dotarcie do wsi Gołubie.
Na samym początku rozgrzewka drogami leśnymi, gruntowymi.
Przejeżdzam przez Goręczyno, Ostrzyce, Krzeszną i jadę nadal drogami gruntowymi w kierunku Gołubia. Po pewnym czasie do niego dojeżdzam.
Z Gołubia jadę w kierunku Pierszczewa. Raz pod górkę, za moment z górki i znowu pod górkę...
Trafiam do Pierszczewa i w nim ucinam krótką pogawędkę z rowerzystą, który pochodzi z Ostrołęki. Zachwycony jest ogromną ilością jezior, które tutaj występują.
Z Pierszczewa jadę w kierunku Krzesznej.
W lesie jest jeszcze szaro i smutno. Bardzo brakuje mi świeżej zieleni.
Sprawy mają się inaczej na południu Polski. Zawsze z chęcią ogladam zdjęcia rowerzystów, którzy tam mieszkają.
Dojeżdzam do Krzesznej. Okrążyłem Jezioro Potulskie i czas zbierać się do domu.
Dzisiejszy dzień rowerowo bardzo udany. Zdążyłem uporać się z domowymi obowiązkami i spędzić trochę czasu na rowerze, jadąc wsród malowniczych terenów. Pogoda również dopisała.
Pod wieloma względami, rowerowo również.
Celem dzisiejszej przejażdżki jest dotarcie do wsi Gołubie.
Na samym początku rozgrzewka drogami leśnymi, gruntowymi.

Kaszubskie pejzaże© panther

Kaszubskie krajobrazy© panther
Przejeżdzam przez Goręczyno, Ostrzyce, Krzeszną i jadę nadal drogami gruntowymi w kierunku Gołubia. Po pewnym czasie do niego dojeżdzam.

Ogród botaniczny w Gołubiu© panther

Widok na Gołubie© panther
Z Gołubia jadę w kierunku Pierszczewa. Raz pod górkę, za moment z górki i znowu pod górkę...
Trafiam do Pierszczewa i w nim ucinam krótką pogawędkę z rowerzystą, który pochodzi z Ostrołęki. Zachwycony jest ogromną ilością jezior, które tutaj występują.

W Pierszczewie© panther
Z Pierszczewa jadę w kierunku Krzesznej.

Leśny zjazd :-)© panther
W lesie jest jeszcze szaro i smutno. Bardzo brakuje mi świeżej zieleni.
Sprawy mają się inaczej na południu Polski. Zawsze z chęcią ogladam zdjęcia rowerzystów, którzy tam mieszkają.
Dojeżdzam do Krzesznej. Okrążyłem Jezioro Potulskie i czas zbierać się do domu.

Widok na Jezioro Potulskie© panther
Dzisiejszy dzień rowerowo bardzo udany. Zdążyłem uporać się z domowymi obowiązkami i spędzić trochę czasu na rowerze, jadąc wsród malowniczych terenów. Pogoda również dopisała.
- DST 61.67km
- Sprzęt Kross Level A7
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 kwietnia 2013
Krótko po pracy
Po pracy udało się wyskoczyć na rower.
Rower trekkingowy odwiozłem do serwisu.
Górskim z serwisu wracałem.
Postanowiłem przejechać się w terenie.
Miałem małe problemy z licznikiem.
Źle mierzy odległość. Po jeżdzie w terenie cofnąłem się do serwisu.
Myślę, że teraz prawidłowo mierzy przejechane kilometry.
Plan na dzisiejszą przejażdżkę był nieco inny.
Chciałem przejechać o 20 kilometrów więcej i tym samym przejechać więcej kilometrów niż w marcu. Niestety przez chwilowe problemy z licznikiem nie udało się tego planu wykonać.
Rower trekkingowy odwiozłem do serwisu.
Górskim z serwisu wracałem.
Postanowiłem przejechać się w terenie.
Miałem małe problemy z licznikiem.
Źle mierzy odległość. Po jeżdzie w terenie cofnąłem się do serwisu.
Myślę, że teraz prawidłowo mierzy przejechane kilometry.

Przeciwpożarowa numer 8© panther

W lesie© panther

Leśna polana© panther
Plan na dzisiejszą przejażdżkę był nieco inny.
Chciałem przejechać o 20 kilometrów więcej i tym samym przejechać więcej kilometrów niż w marcu. Niestety przez chwilowe problemy z licznikiem nie udało się tego planu wykonać.
- DST 33.06km
- Sprzęt Kross Level A7
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 kwietnia 2013
Kaszubska pętelka
Po wczorajszym zmaganiu się z wiatrem i chłodem pomyślałem, że pogoda ulegnie poprawie i dzisiejsza jazda bedzie znacznie przyjemniejsza.
Temperatura, gdy ruszałem w trasę była nieco wyższa niż wczoraj, aczkolwiek na samym początku było troszkę zimno w palce u rąk.
Rozgrzewkę zrobiłem w kierunku Kartuz. Następnie jechałem w stronę Mirachowa.
Przejechałem przez Prokowo, Sianowo.

Matka Boska Sianowska cieszy się szczególną czcią wsród miejscowej ludności.
W Sianowie właśnie mieści się Sanktuarium Królowej Kaszub.
Jadę dalej w kierunku Mirachowa. Jest cały czas pod górkę...



W Mirachowie zastanawiam się jaką drogę wybrać. Jechać w stronę Miechucina asfaltową drogą biegnącą wsród lasów, czy wybrać drogę na Mojusz, biegnącą przez malownicze wzgórza, pola.
Wybrałem opcję numer dwa. Po drodze nieco żałowałem tego wyboru. Muszę jechać stale pod górkę i walczyć do tego z porywistym wiatrem.

Lubię szczególnie zabudowę o charakterze regionalnym. Powienienem wspomnieć, że chata wraz z obejściem powstała w latach 90-tych XX. Jest świetnie utrzymana i stale zamieszkana. Mam nadzieję, że takich domów na Kaszubach będzie w przyszłości jeszcze więcej.

W Mojuszu na chwilę się zatrzymuję. Odwiedzam Kubusia i Szymona. Przejeżdzać przez ich miejscowość i nie wstąpić do nich, to tak, jak być w Rzymie i nie odwiedzić Papieża ;-)
Teraz przejeżdzając przez malownicze kaszubskie wsie kieruję się w stronę Chmielna. Przez pewien moment jadę drogami leśnymi. Trochę brakuje mi jazdy w terenie...



Napawając sie przepięknymi kaszubskimi krajobrazami dojeżdzam do Wygody Łączyńskiej. W niej robię krótką przerwę. Odwiedzam groby moich dziadków, jak również kilka minut przeznaczam na posiłek i uzupełnienie płynów.


Bedąc w okolicach Chmielna postanowiłem leśnymi drogami udać się do Kartuz.
Przejeżdzam przez Rekowo, Kosy. Po drodze spotykam ciekawą odmianę krowy "kaszubska leśna" a może to "piesek leśny"

Cieszy mnie niezmiernie, że również dzisiaj udało się tak zagospodarować czas tak, by móc pojeżdzić i nabrać sił na zbliżającą się majówkę.
Temperatura, gdy ruszałem w trasę była nieco wyższa niż wczoraj, aczkolwiek na samym początku było troszkę zimno w palce u rąk.
Rozgrzewkę zrobiłem w kierunku Kartuz. Następnie jechałem w stronę Mirachowa.
Przejechałem przez Prokowo, Sianowo.

Sanktuarium Matki Boskiej Sianowskiej Królowej Kaszub© panther
Matka Boska Sianowska cieszy się szczególną czcią wsród miejscowej ludności.
W Sianowie właśnie mieści się Sanktuarium Królowej Kaszub.
Jadę dalej w kierunku Mirachowa. Jest cały czas pod górkę...

Malownicze okolice Mirachowa© panther

Kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Mirachowie© panther

Dwór starościński w Mirachowie© panther
W Mirachowie zastanawiam się jaką drogę wybrać. Jechać w stronę Miechucina asfaltową drogą biegnącą wsród lasów, czy wybrać drogę na Mojusz, biegnącą przez malownicze wzgórza, pola.
Wybrałem opcję numer dwa. Po drodze nieco żałowałem tego wyboru. Muszę jechać stale pod górkę i walczyć do tego z porywistym wiatrem.

Kaszubska chata z zagrodą w Bąckiej Hucie© panther
Lubię szczególnie zabudowę o charakterze regionalnym. Powienienem wspomnieć, że chata wraz z obejściem powstała w latach 90-tych XX. Jest świetnie utrzymana i stale zamieszkana. Mam nadzieję, że takich domów na Kaszubach będzie w przyszłości jeszcze więcej.

Kubuś i Szymon :-)© panther
W Mojuszu na chwilę się zatrzymuję. Odwiedzam Kubusia i Szymona. Przejeżdzać przez ich miejscowość i nie wstąpić do nich, to tak, jak być w Rzymie i nie odwiedzić Papieża ;-)
Teraz przejeżdzając przez malownicze kaszubskie wsie kieruję się w stronę Chmielna. Przez pewien moment jadę drogami leśnymi. Trochę brakuje mi jazdy w terenie...

Okolice Mojuszewskiej Huty© panther

Niedaleko Mojuszewskiej Huty© panther

Oczko wodne w okolicach wsi Długi Kierz© panther
Napawając sie przepięknymi kaszubskimi krajobrazami dojeżdzam do Wygody Łączyńskiej. W niej robię krótką przerwę. Odwiedzam groby moich dziadków, jak również kilka minut przeznaczam na posiłek i uzupełnienie płynów.

Widok na Jezioro Długie w okolicach Zajezierza© panther

Jezioro Reskowo© panther
Bedąc w okolicach Chmielna postanowiłem leśnymi drogami udać się do Kartuz.
Przejeżdzam przez Rekowo, Kosy. Po drodze spotykam ciekawą odmianę krowy "kaszubska leśna" a może to "piesek leśny"

"Krówka leśna" a może "leśny piesek"© panther
Cieszy mnie niezmiernie, że również dzisiaj udało się tak zagospodarować czas tak, by móc pojeżdzić i nabrać sił na zbliżającą się majówkę.
- DST 72.15km
- Sprzęt Panther TR-555
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 kwietnia 2013
Chłodna, wiosenna sobota
Zazdroszczę nieco rowerzystom, którzy mieszkają w południowej Polsce.
Uczucie zazdrości spowodowane jest przez pogodę, uściślając przez temperaturę.
Dzisiaj w najcieplejszym momencie dnia temperatura w mojej okolicy wyniosła aż 6 stopni Celsjusza...
Chęć jazdy na rowerze oczywiście wygrała z warunkami pogodowymi .
Kręciłem sobie w moich ulubionych okolicach.

Dodam jeszcze, że połowę trasy pokonałem z wiatrem.
Gdy wracałem do domu było już pod wiatr...
Mimo tego udało się osiągnąc średnią 22,21 km/h, co najgorszym wynikiem chyba nie jest.
Uczucie zazdrości spowodowane jest przez pogodę, uściślając przez temperaturę.
Dzisiaj w najcieplejszym momencie dnia temperatura w mojej okolicy wyniosła aż 6 stopni Celsjusza...
Chęć jazdy na rowerze oczywiście wygrała z warunkami pogodowymi .
Kręciłem sobie w moich ulubionych okolicach.

Malownicze kaszubskie pejzaże© panther
Dodam jeszcze, że połowę trasy pokonałem z wiatrem.
Gdy wracałem do domu było już pod wiatr...
Mimo tego udało się osiągnąc średnią 22,21 km/h, co najgorszym wynikiem chyba nie jest.
- DST 50.56km
- Sprzęt Panther TR-555
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 kwietnia 2013
Runda po Kaszubach
Upragniony dzień nadszedł. Czas wsiąść na rower.
Pogoda dopisuje, więc czego chcieć więcej.
Wsiadam i zaczynam kręcić.

Na niebie żadnej chmurki, nawet najmniejszej.
Miałem lekki dylemat, jak się ubrać, aby nie przegrzać organizmu.
Dodać muszę, że w nocy miał miejsce przymrozek, może nawet mróz do 3-5 stopni poniżej zera.

Po przejechaniu kilkunastu kilometrów stwierdzam, że ubrałem się adekwatnie do warunków pogodowych. Słońce dość mocno zaczyna przygrzewać. Przeszkadza tylko dość silny, porywisty wiatr.


Wspomnę jeszcze o trasie. Otóż celem mojej przejażdżki jest wieś Wygoda Łączyńska. Czyli, tak jak tydzień temu. Z tą różnicą, że z niej kierować się będę w stronę Chmielna.



Dojechałem do Wygody Łączyńskiej. W tej wsi odwiedziłem spoczywających na cmentarzu moich dziadków. Teraz czas jechać w kierunku Chmielna. Dodam jeszcze, że jazda w znacznej części pod górkę, co przy nasilającym się wietrze nie sprawia aż tak wielkiej frajdy.


Na wzgórzu, z którego wykonałem wyżej zamieszczone zdjęcie robię przerwę na skromny posiłek. Góralek o smaku czekoladowym i pół litra domowej mikstury muszą dać siłę do dalszej jazdy. Oczywiście taką siłę mi dają.

Do Chmielna za kilka minut docieram. Jadę w stronę Zawór. Wiatr cały czas w twarz...Jakoś dziwnie sobie dzisiaj trasę dobrałem...

Ze wsi Zawory jazda w kierunku Ręboszewa, następnie przejazd przez okoliczne wioski w stronę Kartuz. W nich spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że spokojnie mogę dokręcić jeszcze kilkanaście kilometrów. Wybrałem nieco dłuższą drogę prowadzącą do domu.
Jestem w domu 20 minut przed obiadem. W przewadze moje niedzielne przejażdżki wciskam między śniadanie i obiad. Po obiedzie pozostaje czas na innego typu rozrywki ;-)
Pogoda dopisuje, więc czego chcieć więcej.
Wsiadam i zaczynam kręcić.

Niedaleko domu© panther
Na niebie żadnej chmurki, nawet najmniejszej.
Miałem lekki dylemat, jak się ubrać, aby nie przegrzać organizmu.
Dodać muszę, że w nocy miał miejsce przymrozek, może nawet mróz do 3-5 stopni poniżej zera.

Kaszubskie krajobrazy© panther
Po przejechaniu kilkunastu kilometrów stwierdzam, że ubrałem się adekwatnie do warunków pogodowych. Słońce dość mocno zaczyna przygrzewać. Przeszkadza tylko dość silny, porywisty wiatr.

Jezioro Raduńskie Górne w okolicach Borucina© panther

Wyspa na Jeziorze Raduńskim Górnym© panther
Wspomnę jeszcze o trasie. Otóż celem mojej przejażdżki jest wieś Wygoda Łączyńska. Czyli, tak jak tydzień temu. Z tą różnicą, że z niej kierować się będę w stronę Chmielna.

Malownicze kaszubskie tereny© panther

Przydrożna kapliczka Matki Bożej w Łączynie© panther

Kościół parafialny pod wezwaniem Świętego Józefa w Wygodzie Łączyńskiej© panther
Dojechałem do Wygody Łączyńskiej. W tej wsi odwiedziłem spoczywających na cmentarzu moich dziadków. Teraz czas jechać w kierunku Chmielna. Dodam jeszcze, że jazda w znacznej części pod górkę, co przy nasilającym się wietrze nie sprawia aż tak wielkiej frajdy.

Okolice wsi Lipowiec© panther

Widok na Jezioro Raduńskie Dolne© panther
Na wzgórzu, z którego wykonałem wyżej zamieszczone zdjęcie robię przerwę na skromny posiłek. Góralek o smaku czekoladowym i pół litra domowej mikstury muszą dać siłę do dalszej jazdy. Oczywiście taką siłę mi dają.

Jadąc w stronę Chmielna© panther
Do Chmielna za kilka minut docieram. Jadę w stronę Zawór. Wiatr cały czas w twarz...Jakoś dziwnie sobie dzisiaj trasę dobrałem...

Jezioro Małe Brodno w okolicach Zawór© panther
Ze wsi Zawory jazda w kierunku Ręboszewa, następnie przejazd przez okoliczne wioski w stronę Kartuz. W nich spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że spokojnie mogę dokręcić jeszcze kilkanaście kilometrów. Wybrałem nieco dłuższą drogę prowadzącą do domu.
Jestem w domu 20 minut przed obiadem. W przewadze moje niedzielne przejażdżki wciskam między śniadanie i obiad. Po obiedzie pozostaje czas na innego typu rozrywki ;-)
- DST 71.16km
- Sprzęt Panther TR-555
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 kwietnia 2013
Nareszcie wiosennie :-)
W końcu pogoda poprawiła się. Można zaryzykować stwierdzenie, że zrobiło się nawet wiosennie. Dzisiaj wyjeżdzając w trasę koło godziny 9 rano termometr pokazywał tylko 3 stopnie Celsjusza... Spodziewałem się wyższej temperatury, ale nie ma co narzekać.
Tak się niestety złożyło, że nie jeżdzę chwilowo w terenie. W lesie, po którym śmigam jest bardzo mokro. Stwierdzić mogę, że jest "bagiennie"
Pozostaje jazda drogami asfaltowymi.
Rozgrzewka przebiegała w kierunku rodzinnego miasta.


Za jakość zdjęcia drugiego przepraszam. Znudziło mi się jeżdzenie tą samą trasą. Dzisiaj chciałem ją nieco zmodyfikować. Pokazać czytelnikom coś więcej.
Wyjeżdzam z Kartuz. Kierunek na Miechucino. Po drodze krótkie przerwy na wykonanie zdjęć.


Wczorajsze krótkie, aczkolwiek intensywne opady deszczu sprawiły, że śniegu nawet w moim regionie pozostało niewiele. Teraz niech się tylko szybko zazieleni.
Kontynuuję swoją przejażdżkę w kierunku Miechucina.


Podejrzewam, że wszystkim zima dała się we znaki. Krajobrazy moich okolic jeszcze nie urzekają swoją wyjątkowością, ale poczekajcie jeszcze chwilę. Niech temperatura wzrośnie, spadnie nieco deszczu... Wtedy będzie pięknie :-)

Zbliżam się do miejscowości dla mnie ważnej. Tą wioską jest Wygoda Łączyńska.
Z pobliskich wiosek pochodzą moi rodzice. W tych okolicach mieszka niezliczona ilość moich krewnych, bliższych i dalszych.



Niedaleko kościoła pod wezwaniem Świętego Józefa znajduje się cmentarz.
Na nim spoczywają moi dziadkowie, pradziadkowie. Dzisiaj również ich na cmentarzu odwiedziłem. Zdjęcie wieży kościoła zostało wykonane właśnie z cmentarza.
Na nim również spotkałem osobę, którą niekiedy widuję w pracy.
Muszę przyznać, że strój rowerowy może i nie pasuje do wizyty na cmentarzu.
Mimo wszystko budzi uśmiech...mam nadzieję, że nie politowania.



Z Wygody Łączyńskiej udałem się w stronę Łączyna. Tutaj skręcam w boczne, gruntowe drogi, aby na skróty trafić do Borucina. Nic z tego, nie odnajduję właściwej drogi, muszę się cofać. Nadrzuciłem około 5 kilometrów.
Drogami asfaltowymi trafiam do Borucina. W tej miejscowości zatrzymuję się nad jeziorem.

W Borucinie uparcie jadę w kierunku ośrodka "Modrok". Miałem do niego trafić z Łączyna, ale coś poszło nie tak.

Odnajduję ośrodek. Jadąc od strony Borucina nie ma z tym żadnego problemu. Prowadzi do niego wąska droga asfaltowa w przyzwoitym stanie. Biegnie ona wzdłuż Jeziora Raduńskiego Dolnego.
Będąc w okolicach ośrodka postanowiłem jechać w stronę zabudowań... Okazuje się, że powinienem, będąc w Łączynie przejechać "przez podwórko" jednego z gospodarstw i tym samym skróciłbym sobie drogę o jakieś 5 kilometrów ;-)
Nie to jest jednak najważniejsze. Jedzie się dobrze, to i pokręcić można więcej. Teraz muszę się cofnąć do drogi głównej, czyli wrócić do Borucina.

Przejeżdzam przez następujące miejscowości Maks, Brodnicę Górną i Dolną. Na Złotej Górze chwila odpoczynku na skonsumowanie "Góralka" i jazda przez Ostrzyce, Goręczyno, Sławki, Somonino, Leszno, Kartuzy w stronę domu. Tak, żeby po godzinie 13 do niego trafić.
Po drodze wyprzedzanie przez VW, BMW. Stwierdzam, że posiadanie aut tych marek w wielu przypadkach odbiera ludziom mózg.
Szczęśliwie trafiam do domu. Po godzinie 13 zaczyna wychodzić słońce, robi się zdecydowanie cieplej...
Tak się niestety złożyło, że nie jeżdzę chwilowo w terenie. W lesie, po którym śmigam jest bardzo mokro. Stwierdzić mogę, że jest "bagiennie"
Pozostaje jazda drogami asfaltowymi.
Rozgrzewka przebiegała w kierunku rodzinnego miasta.

Makieta zakonu kartuzów.© panther

Dokładny opis :-)© panther
Za jakość zdjęcia drugiego przepraszam. Znudziło mi się jeżdzenie tą samą trasą. Dzisiaj chciałem ją nieco zmodyfikować. Pokazać czytelnikom coś więcej.
Wyjeżdzam z Kartuz. Kierunek na Miechucino. Po drodze krótkie przerwy na wykonanie zdjęć.

Jezioro Reskowo w oklicach wsi Kożyczkowo© panther

Malownicze okolice Kożyczkowa© panther
Wczorajsze krótkie, aczkolwiek intensywne opady deszczu sprawiły, że śniegu nawet w moim regionie pozostało niewiele. Teraz niech się tylko szybko zazieleni.
Kontynuuję swoją przejażdżkę w kierunku Miechucina.

Nad Jeziorem Wielkim w Miechucinie© panther

Okolice Miechucina© panther
Podejrzewam, że wszystkim zima dała się we znaki. Krajobrazy moich okolic jeszcze nie urzekają swoją wyjątkowością, ale poczekajcie jeszcze chwilę. Niech temperatura wzrośnie, spadnie nieco deszczu... Wtedy będzie pięknie :-)

Nad Jeziorem Długim w Borzestowie© panther
Zbliżam się do miejscowości dla mnie ważnej. Tą wioską jest Wygoda Łączyńska.
Z pobliskich wiosek pochodzą moi rodzice. W tych okolicach mieszka niezliczona ilość moich krewnych, bliższych i dalszych.

Kościół pod wezwaniem Świętego Józefa w Wygodzie Łączyńskiej© panther

Wieża kościoła Świętego Józefa© panther

Widok na kościół od strony wsi Łączyno© panther
Niedaleko kościoła pod wezwaniem Świętego Józefa znajduje się cmentarz.
Na nim spoczywają moi dziadkowie, pradziadkowie. Dzisiaj również ich na cmentarzu odwiedziłem. Zdjęcie wieży kościoła zostało wykonane właśnie z cmentarza.
Na nim również spotkałem osobę, którą niekiedy widuję w pracy.
Muszę przyznać, że strój rowerowy może i nie pasuje do wizyty na cmentarzu.
Mimo wszystko budzi uśmiech...mam nadzieję, że nie politowania.

Morenowe wzgórza okolic Łączyna© panther

Jezioro Raduńskie Dolne w okolicach Łączyna© panther

Kaszubskie bezdroża :-)© panther
Z Wygody Łączyńskiej udałem się w stronę Łączyna. Tutaj skręcam w boczne, gruntowe drogi, aby na skróty trafić do Borucina. Nic z tego, nie odnajduję właściwej drogi, muszę się cofać. Nadrzuciłem około 5 kilometrów.
Drogami asfaltowymi trafiam do Borucina. W tej miejscowości zatrzymuję się nad jeziorem.

Wyspa na Jeziorze Raduńskim Górnym© panther
W Borucinie uparcie jadę w kierunku ośrodka "Modrok". Miałem do niego trafić z Łączyna, ale coś poszło nie tak.

Przy ośrodku wypoczynkowym© panther
Odnajduję ośrodek. Jadąc od strony Borucina nie ma z tym żadnego problemu. Prowadzi do niego wąska droga asfaltowa w przyzwoitym stanie. Biegnie ona wzdłuż Jeziora Raduńskiego Dolnego.
Będąc w okolicach ośrodka postanowiłem jechać w stronę zabudowań... Okazuje się, że powinienem, będąc w Łączynie przejechać "przez podwórko" jednego z gospodarstw i tym samym skróciłbym sobie drogę o jakieś 5 kilometrów ;-)
Nie to jest jednak najważniejsze. Jedzie się dobrze, to i pokręcić można więcej. Teraz muszę się cofnąć do drogi głównej, czyli wrócić do Borucina.

Po lewej stronie Raduńskie Górne, z prawej Raduńskie Dolne© panther
Przejeżdzam przez następujące miejscowości Maks, Brodnicę Górną i Dolną. Na Złotej Górze chwila odpoczynku na skonsumowanie "Góralka" i jazda przez Ostrzyce, Goręczyno, Sławki, Somonino, Leszno, Kartuzy w stronę domu. Tak, żeby po godzinie 13 do niego trafić.
Po drodze wyprzedzanie przez VW, BMW. Stwierdzam, że posiadanie aut tych marek w wielu przypadkach odbiera ludziom mózg.
Szczęśliwie trafiam do domu. Po godzinie 13 zaczyna wychodzić słońce, robi się zdecydowanie cieplej...
- DST 72.36km
- Sprzęt Panther TR-555
- Aktywność Jazda na rowerze








